Domo arigato gozaimasu! To był super staż, obfity merytorycznie, w świetnej atmosferze, doskonale zorganizowany, słowem wspaniale uczczone XV-lecie Chi Ryu w Polsce
W mojej głowie wciąż kłębi się mnóstwo wrażeń, ale postaram się je nieco usystematyzować na sposób chronologiczny.
Piątek, 23:56. Wybiegam z domu z tobołkami i bronią na parking, znowu na ostatnią chwilę…
Sobota, 0:30. Wyruszamy spod domu Sensei Artura w Zaborze. Czeka nas wiele godzin jazdy. Podekscytowanie miesza się z lekkim przerażeniem całonocną podróżą. W myślach mam wspomnienia z podróży z 2000 roku do Oświęcimia na EMAC (European Martial Arts Course), kiedy to jechaliśmy z Arturem również całą noc. Wtedy było to nasze drugie spotkanie z Shihanem Jhonnym Bernaschewice, założycielem szkoły Chi Ryu, dopiero go poznawaliśmy. Tym razem zarówny my, jak i reszta załogi w postaci Łukasza i Michała, dobrze wiedzieliśmy co nas czeka na miejscu. A może tylko się nam tak wydawało…
3:43. Korzystając z suszarki do rąk niechcący obudziłem pana “czuwającego” w toalecie na jednym ze zjazdów na autostradzie. Opowiedział nam kilka “dziwnych” historyjek jak piliśmy kawę z automatu i posilaliśmy się kanapkami. Ulotniliśmy się dość szybko…
4:35. Kryzys senności minął, trochę za sprawą napoju energetyzującego, trochę dzięki zimnemu powietrzu na stacji paliw w Gliwicach. Łukasz z Michałem dzielnie wypoczywają na tylnych siedzeniach, gotowi w każdej chwili zająć nasze miejsca w razie potrzeby. Płyta z muzyką powoli zaczyna nam się nudzić, a radio kiepskie.
6:23. Oświęcim. Dołączyliśmy do grupy Sensei Przemka. Jest tu wiele znajomych nam i lubianych twarzy, m.in. Krzysiek, Żaneta, Patrycja, Marek i inni. Czekamy z dalszą droga na pewną śpioszkę…
9:56. Zakopane: u celu. Ominęliśmy Zakopiankę na rzecz bocznej trasy, która miała być szybsza. Na pewno była ciekawsza…
Na szczęście jest 30-minutowe przesunięcie, więc zdążyliśmy w sam raz.
10:30. Uroczyste powitanie i rozpoczęcie pierwszego treningu. Wśród czarnych pasów stoi wielu ludzi związanych z Chi Ryu od początku istnienia szkoły w Polsce. Jest też kilka świeżych osób. Podobnie ma się przekrój pozostałych uczestników seminarium. Wszystkich łączy ta sama pasja i podziw dla człowieka, który za chwilę rozpocznie dla nas trening…
Od tego momentu czas zaczął płynąć inaczej, albo przestał płynąć. Shihan pokazywał, tłumaczył, poprawiał nasze błędy; my ćwiczyliśmy kolejne techniki. Jak było zapowiedziane krążyliśmy w okół 3 i 2 kyu. Shihan Jhonny Bernaschewice jak zwykle, nie tylko pokazywał podstawy pracy z nożem i hanbo, ale również tłumaczył zasadność każdego ruchu, co formuje niezwykłą spójność i logikę technik szkoły Chi Ryu. Nie obeszło się i bez detali, które stanowiły esencję form. Trening zakończyliśmy inspirującymi i rozwijającymi kombinacjami. Nie zauważyłem kiedy minęły 2,5h, żal było opuszczać matę.
W przerwie obiadowej czekała na mnie kolejna niespodzianka, gdyż miałem zaszczyt uczestniczyć w obiedzie z Shihanem i instruktorami Chi Ryu. Wspaniały posiłek złożony z lokalnych specjałów prześcigało jedynie doborowe towarzystwo i rozmowy, w tym opowieści Shihana. Bardzo dziękuję za zaproszenie
Drugi trening sobotni poświęcony był Kobudo. Zaczęliśmy oczywiście od podstaw Bo, aby płynnie przejść do części kata Syushi-no kun i pierwszego bunkai. Instruktorzy mieli również okazję przećwiczyć całe Syushi-no kun i Chu-no kun. Dalej zajęliśmy się nunchaku oraz tonfami. Shihan Jhonny kładł nacisk na kontrolę, kontakt i poprawność zadawanych uderzeń i odkrywał przed nami kolejne aspekty używania tych dwóch broni. Całość treningu zamykało bunkai bo-tonfy oraz kombinacje z nunchaku i, dla instruktorów, kata z nunchaku. Po treningu Shihan zademonstrował jeszcze kilka technik relaksacji, które każdy mógł wykonać z partnerem, i co też istotne, bardzo się przydały
Wymęczeni, ale zadowoleni opuściliśmy salę i udaliśmy się w kierunku bazy noclegowej. Drogę umilały nam fajerwerki po koncercie zespołu Zakopower, który odbył się w okolicach końca naszego treningu po drugiej stronie ulicy (ogranizator przeszedł sam siebie
).
Nie był to jednak koniec atrakcji tego wieczoru. Po 20 zebraliśmy się w zamówionym góralskim lokalu aby uczcić XV-lecie Chi Ryu w Polsce dodatkowo tortem i imprezą piwno-oscypkową, hej!
Wspaniała atmosfera jaka towarzyszyła spotkaniu i rozmowom po raz kolejny potwierdza, że Chi Ryu łączy ludzi nie tylko na macie, ale spaja ich przyjaźnią rozciągającą się poza granice dojo.
W niedzielę rano, rześcy i nawet wyspani
rozpoczęliśmy trening Iaido, za którym podążył tening Jo jutsu. Pod względem technicznym skupiliśmy się na podstawach, ale były to również podstawy filozoficzne praktykowania każdej z powyższych sztuk. Shihan tłumaczył znaczenie iai, do, i jutsu, włącznie z przykładami. Materiał do głębszego przemyślenia.
Po treningu przyszedł czas na podsumowanie i podziękowania dla Shiahana Jhonnego Bernaschewice za wspólne lata i to, jak inwestuje w rozwój Szkoły w Polsce. Bardzo miłym akcentem była obecność mistrzów, którzy pierwsi sprowadzili Shihana do Polski 15 lat temu, oraz wielu osób, które przez ten czas wniosły bardzo duży wkład w rozwój Chi Ryu w Polsce. Na ich ręce również spłynęły podziękowania i oklaski. Sam Shihan Jhonny wyraził radość i podziękowanie za ciepło z jakim zawsze jest u nas przyjmowany oraz za wolę i chęć pracy z nim na macie, nawet długie wyczerpujące godziny
Było nam bardzo żal, że to już koniec tego niezwykłego spotkania. Pozostaje życzyć adeptom szkoły Chi Ryu w Polsce kolejnych tak wspaniałych i jeszcze bardziej okrągłych rocznic oraz nieustannego rozwoju, który jest jednym z jej fundamentów.
Seminarium było na prawdę zrobione z rozmachem, klasą i na poziomie, dlatego jeszcze raz Domo Arigato Gozaimasu Sensei Rafał, za organizację, i oby takie spotkania powtarzały się jak najczęściej. Wrażenie, jakie pozostawiło u mnie słoneczne, pełne świeżego górskiego powietrza i widoków Zakopane, jest wciąż żywe. Droga spowrotem była całkiem przyjemna, w 7,5h byłem w domu. Podróż warta każdego kilometra! Na pewno tam wrócę
Zachęcam do obejrzenia fotek ze stażu w galerii Dojo Oświęcim.