2008
11.18

Czekaliśmy dwa lata na to, żeby Shihan Christian Tissier znowu odwiedził Poznań. Bardzo smutnym jest fakt, że nie powróci tu przez kolejne 2 lub 3 lata ale ilość motywacji do treningów po tym stażu wystarczy nam na dwa raz więcej czasu :) Innymi słowy: kolejne świetne seminarium! Mnóstwo pracy włożyli w staż organizatorzy aby uczynić go doskonałym, i udało się! Tak wysoka jakość czasu spędzonego na blisko tysiącu metrów kwadratowych tatami z jednym z najlepszych nauczycieli budo jest moim zdaniem rzadkim przeżyciem.

Sensei Tissier był w bardzo dobrej formie i humorze. Jak zwykle poprowadził świetny metodycznie trening, pomimo faktu, że plan powstawał na bieżąco, regulowany poziomem uczestników.

Tematem wiodącym zajęć były punkty i granice. Punkty w oddziaływaniu Tori-Uke, które są niezbędne do wykonania techniki. Kolejny raz Sensei podkreslał, że konstrukcje/formy, jakie ćwiczymy na treningach są niczym więcej, niż drogą do nauki gdzie są te “punkty” i jak je odnaleźć (oczywiście poza ćwiczeniem pozycji, zachowania pola widzenia, równowagi – podstaw). Jeśli chodzi o aplikacje powinniśmy zawsze bezpośrednio podążać do punktu i to jest jedyna droga aby aikido działało w realnej sytuacji zagrożenia. Oczywiście Sensei Tissier nie zapomniał okrasić swoich przemyśleń wspaniałymi przykładami technik. Najbardziej podobało mi się jodan-tsuki – kaiten nage, które było przy okazji jednym za najlepszych przełożeń techniki z bokken. Co nie zmienia faktu, że pozostałe techniki, jakie ćwiczyliśmy w niedzielę, były jak zwykle doskonałym materiałem dydaktycznym i pokazywały w najprostszy sposób podstawy ruchu w technikach bez broni i ich zastosowaniach.

W oparciu o “odnajdywanie punktów” Sensei Tissier wytłumaczył nam także pojęcie granic oraz jak rozwijała się jego własna technika (i być może nasza będzie). Powiedział, że jest kilka faz nauki: faza technik wykonywanych siłowo, następnie siłowo ale i coraz lepiej technicznie. Osiągnięcie szczytu doskonałości technicznej – “Kiedy nie można już robić szybciej ani silniej” – zmusza nas do poszukiwania innych dróg na wykonanie techniki. Sensei tłumaczył dużo na temat granic w wykonywaniu każdej techniki, oraz co zmusiło go do odszukania krótszych i efektywniejszych sposobów ich wykonania. Świetnym przykładem było katate-dori – uchi-kaiten-nage z nagłym zatrzymaniem uke zaraz po chwycie. Dla mnie osobiście wyglądało to jak powrót do korzeni aikido – aiki-jitsu, ale z dokładnie przestudiowanym każdym najmniejszym szczegółem ruchu. Ale pewnie każdy widzi co chce ;)

Inną myślą wartą wspomnienia był temat kiai. Sensei Tissier wyjaśnił, że kiai jest niczym osobowość (nasze unikalne “ja”), odnalezienie własnego kiai jest odnalezieniem własnej wibracji. Kiai powinno być zawsze takie same, zupełnie jak doskonałe ciecie mieczem. Przy okazji – kiai Senseia miało świetne echo :) .

Na dodatek świetnych treningów bardzo przyjemnie spędziłem czas pomiędzy nimi z przyjaciółmi, szkoda, że niektórych z Was widuję tak rzadko! ;) Domo arigato i do następnego spotkania!

Czysta radość :) (fot. Lech Misiarek)

Czysta radość :) (fot. Lech Misiarek)

Fotki z seminarium można obejrzeć w Galerii Kołobrzeskiego Klubu Aikido.

2008
11.06

Japońscy naukowcy donieśli w PNAS, że udało im się sklonować zdrowe myszki z ciał zamrożonych przez 16 lat w temperaturze -20 st.C. Niektóre portale informacyjne popuściły wodze fantazji i piszą o klonowaniu mamutów. Co prawda powodzenie klonowania organizmu zamrożonego w stosunkowo niezbyt niskiej temperaturze przez 16 lat to iskierka nadzieji, ale trzeba pamiętać, że to tylko jeden krok z większej liczby potrzebnych do wskrzeszenia wymarłych gatunków. Po pierwsze 16 lat to nie 16 mln lat, i stopień degradacji komórek oraz samego materiału genetycznego w użytych ciałach myszek był w porównaniu do zwierząt epoki dinozaurów nieznaczny. Naukowcy użyli całych komórek z których przeszczepili jądra do komórek jajowych myszki-dawcy. W przypadku mamutów niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe jest uzyskanie całych komórek z nienaruszonym jądrem.

Drugą istotną różnicą jest to, że w eksperymencie matka surogatka jak i dawczyni komórek jajowych były tego samego gatunku. Co prawda prowadzone są próby klonowania w gatunkach spokrewnionych, ale nadal jest to trudny temat.

Moim zdaniem jest jednak możliwe wykorzystanie wypracowanej przez Japończyków metody do np. wskrzeszenia gatunków wymarłych niedawno, kilka-kilkanaście lat temu. Innym pytaniem jest czy taki proces powinien mieć miejsc, wszak powstawanie i wymieranie gatunków to naturalne ścieżki ewolucji…