2008
02.23

Chi-Ryu Hombo Dojo: w seiza od prawej: Shihan Jhonny Bernaschewice i Sensei Przemysław Wiśniewski, stoją od prawej: Marek Gunia, Patrycja Pszczelińska i ja :-)Nie zdażyło mi się jeszcze seminarium z Shihanem Jhonny Bernaschewice, które mi się nie podobało. Nie zdażyło mi się również uczestniczyć w takim świetnym stażu do tej pory. W skali od 1 do 10 ma u mnie stanowczo 11! :) Ale zacznijmy od początku. Dla mnie była to pierwsza wizyta w Chi-Ryu Aiki-jitsu Hombo Dojo, tak jak i dla Marka i Patrycji. Z naszej czwórki tylko Sensei Przemek był Hombo Dojo już wiele razy. To stało się oczywiście naszą korzyścią, gdyż wiedział gdzie nas zabrać, on także w ogóle umożliwił nam wyjazd na to seminarium, za co jestem mu ogromnie wdzięczny :)

Droga do Belgii pomimo tego, że długa, była całkiem przyjemna a nawet wygodna, biorąc pod uwagę ilość sprzętu i bagażu jaki ze sobą wieźliśmy. Na miejscu byliśmy późnym wieczorem. Po krótkim lecz ciepłym przywitaniu z Shihanem rozgościliśmy się w dojo, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Poranek był chłodny, wstaliśmy rześcy i gotowi do treningów…

Trenowaliśmy wg. systemu 2 treningów z Shihanem dziennie, oraz dodatkowego wieczornego, podczas którego utrwalaliśmy materiał. W poniedziałek Shihan zaczął od Chi-Ryu kihon kumite wyjaśniając nie tylko sam ruch ale również zasady praktyki kihon kumite. Następnie przeszliśmy do podstaw jodo oraz kumi jo. Na treningach kobudo rozpoczęliśy od zestawów hojo undo bo i sai aby następnie przejść do Syushi-no Kun Kata bunkai.

W środę drugi trening mieliśmy razem z grupą niemieckich i holenderskich kolegów (i koleżanki). Było to interesujące doświadczenie. Na tym treningu poznaliśmy cały ‘rysunek’ piątego bo kata – Shishi-no Kun. Dla odmiany poranek tego dnia był poświęcony Nage-no kata i ne-waza.

Podczas tych pięciu dni ćwiczyliśmy także nieco ken-jutsu, Shinto Kata, Chi-Ryu Aiki-jitsu (rzecz jasna!) i inne… Nie sposób opisać wszystko. Mnóstwo szczegółów, objaśnień form i nieustannej korekcji błędów składało się na wspaniały dar od Shihana. Ale moment, to nie wszystko! Tak, Shihan nie zatrzymał się na wyjaśnianiu wyłącznie wykonania technik. Podczas odkrywania przed nami kluczowych punktów technik oraz odpowiadania na nasze pytania starał się dać nam głęboki wgląd w Chi-Ryu, tak więc spędził dużo czasu wykładając nam także niektóre podstawy akupunktury a nawet języka japońskiego, co dla mnie było zarówno zaskakujące jak i głęboko fascynujące.

Chi-Ryu Hombo Dojo: Sensei Przemysław Wiśniewski i jaNierozłączną częścią seminarium był czas spędzony poza tatami i w tym miejscu mam przyjemny obowiązek zdać i zniego krótkie sprawozdanie ;-) . Mieliśmy zaszczyt gościć u Shihana w domu jednego wieczoru aby wysłuchać jego opowieści m.in. z podróży na Okinawe. Było super! Odwiedziliśmy również panią Marię, mamę Shihana, która jest prawdziwie przesympatyczną kobietą. Znaleźliśmy też trochę czasu aby obejrzeć kilka filmów w naszym prywatnym ‘dojowym’ kinie (laptop Senseia Przemeka ;) ), co zwykle uzupełniało wieczorny relaks.

Podsumowując, było napawdę przyjemnie widzieć Shihana w tak dobrym zdrowiu i jak zwykle w świetnej kondycji. Ilość wiedzy jaką wlał nam do głów jest niesamowita a czas spędzony razem w Hechtel czyni to seminarium wyjątkowym i niezapomnianym na bardzo długo, jeśli nie na całe życie :)

Domo arigato gozaimas Sensei!

Kilka fotek ze stażu

Więcej fotek: Treningi i po treningach

Brak komentarzy

Dodaj własny komentarz