2009
10.25

Zapraszam do dwóch nowych galerii na stronie. Jedna przedstawia krótką wizytę w Amsterdamie:
http://www.piotrstepniak.com/galeria/Amsterdam2009/
druga stanowi małe podsumowanie tegorocznego korowodu Winobraniowego:
http://www.piotrstepniak.com/galeria/Winobranie2009/

Więcej galerii i aktualizacji na stronie już wkrótce…

2009
05.25

Przez ostatni tydzień miałem drugi raz w życiu zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w stażu Chi Ryu Aiki Jitsu i Okinawa Kobudo z shihanem Jhonny Bernaschewice w jego własnym dojo – Chi Ryu Hombu Dojo. Pomimo, że jestem już w domu moje myśli i serce nadal pozostają w Belgii. Niemożliwym jest opisać wszystkie przeżycia wiążące się z taką podróżą ale w kilku następnych paragrafach postaram się zrobić co mogę ;-) .

Po pierwsze: załoga. W tym roku pojechaliśmy w pieć osób: sensei Przemysław Wiśniewski z Oświęcimia, sensei Rafał Tokarczyk z Nowego Targu/Zakopanego, sensei Artur Czelny z Zabóru, sensei Paweł Urbańczyk z Zabrza oraz ja reprezentując Zabór i Poznań.

Podróż do Hechtel była dość długa – zajęła nam 12 godzin z Zabóru po tym jak dołączyli do nas sensei Rafał, Przemek i Paweł (sensei Rafał spędził w aucie ok. 22 godzin…). Dużo pit stopów i spore korki zrobiły swoje. Niemniej jednak w poniedziałek rano zaczęliśmy treningi pełni entuzjazmu, który nieustannie wzrastał :-)

Plan na pierwsze trzy dni zakladał dwa treiningi z shihanem Jhonnym dziennie – jeden Chi Ryu Aiki Jitsu i jeden Okinawa Kobudo plus czas na samodzielne ćwiczenie pomiędzy i po treningach. Pracowaliśmy każdy wg. indywidualnego planu. Sensei Rafał i sensei Przemek przechodzili ostatnie szlify przed egzaminem na 2gi dan w Chi Ryu Aiki oraz razem z sensei Pawłem pracowali nad programem na 2gi dan Okinawa Kobudo. Sensei Artur i ja skupiliśmy się na programie 3-ciego kyu Chi Ryu oraz detalami Hojo Undo Okinawa Kobudo.

Wieczory poświęcaliśmy na relaks i rozmowy o historii szkoły Chi Ryu i perspektywach rozwoju -było nam bardzo miło gdy shihan Jhonny dwukrotnie się do nas przyłączył i mogliśmy posłuchać jego opowieści :-) . Poza tatami udało nam się również pospacerować po Hechtel oraz odwiedzić mamę shihana – panią Marię, która jest osobą jedyną w swoim rodzaju. Warto wspomnieć, że mieliśmy spory ubaw dzięki Pawłowi i jego mini produkcjom wideo ;-)

Środowe treningi zaczęły się od egzaminu sensei Rafała i Przemka na Ni Dan Chi Ryu Aiki Jitsu (nie zorientowali się że to już egzamin dopóki nie było po wszystkim!). Zdali czyniąc shihana i nas zadowolonymi i dumnymi z nich. Ogromne gratulacje Sensei! Drugi trening odbyliśmy wspólnie z grupą Niemców którzy regularnie odwiedzają dojo Shihana. Rozgrzaliśmy się z jo i bokuto aby dalej przejść do technik Chi Ryu a potem zakończyć trening Kobudo.

Drugą częścią naszego pobytu w Belgii było uczestnictwo w międzynarodowym stażu instruktorów Chi Ryu. Mistrzowie i uke przybyli z Niemiec, Danii a nawet z Węgier. Po przywitaniu i uzgodnieniu planu dzaiałania zaczęliśmy treningi. Na pierwszym skupiliśmy się na detalach Chi Ryu Suwari Waza kata. Po południu cieszyliśmy się, że dołączył do grupy sensei Józef Góra ze swoim uke – Staszkiem. Sensei Józef był pierwszą osobą która przywiozła Chi Ryu i zaprosiła shihana Jhonnego do Polski ponad 15 lat temu. Drugi trening tego dnia był poświęcony hanbo i technikom 2-go kyu Chi Ryu. Ciężka praca na macie z shihanem sprawiła, że zatrzęsło się dojo ;-) .

Wieczorem wysłuchaliśmy wykładu shihana Andreasa Barona na temat formy Goshin Jitsu nad którą pracował kilka ostatnich lat, i która była główną częścią jego ostatniego egzaminu w Chi Ryu. Opisał nam swoją wizję i jaki był jego cel oraz zasady, które włożył w każdą technikę kata. A to wszystko było tylko przedsmakiem co mieliśmy zobaczyć następnego dnia…

Oba piątkowe treningi poprowadził shihan Andreas skupiając się na nauce form Goshin Jitsu. nie mieliśmy dość czasu aby przećwiczyć wszystkie techniki, więc skupiliśmy się na tanto i hanbo dori kata. Jak zwykle nie zauważylismy kiedy uciekł nam czasi trening się skończył ku naszemu smutkowi. Ale było coś co nam ten smutek mocno osłodziło. Shihan Jhonny wraz z shihanem Andreasem razem wręczyli certyfikaty Ni Dan Chi Ryu sensei Rafałowi i sensei Przemekowi :-) Do naszego szczęścia dołożono jeszcze jeden bonus – dodatkową godzinę Kobudo wieczorem, którą poprowadził sensei Dirk Mazet – super-szybkie Hojo Undo z Bo, Sai i Tunqua a za nimi podstawy Nunchaku i Nunchaku Kata.

Piątkowy wieczór miał dla nas jeszcze jedną atrakcję – grill party! Przygotowane przez sensei Dirka i jego żonę Carolę ogromne ilości pysznego jedzenia połączyliśmy z oficjalnym świętowaniem dwóch nowych drugich danów w Chi Ryu. Poza tym była to świetna impreza integracyjna ;-)

W sobotę rano pożegnalismy się i odjechaliśmy. Staż instruktorów trwał do niedzieli rano ale z powodu czekających w domu obowiązków oraz ilości kilometrów przed nami musieliśmy wyruszyć wcześniej. Jest wiele rzeczy których nie da się opowiedzieć lub pokazać na zdjęciach, które pozostaną w mojej głowie i sercu na długi czas (mam nadzieję, że na zawsze) :-) Nie mogę się doczekać kolejnego stażu w Hombu Dojo. Na szczęście będę miał okazję poćwiczyć Chi Ryu z shihanem Jhonnym jeszcze w tym roku na obozie w sierpniu oraz w październiku na stażu w Zaborze! Przy okazji, Ty też masz taką szansę! Sprawdzaj regularnie www.piotrstepniak.com w poszukiwaniu szczegółów.

Więcej zdjęć ze stażu w galeriach: na tej stronie i w galerii SWPW.

2009
02.22

W weekend 30.01.-1.02 mieliśmy przyjemność gościć w Zielonej Górze/Zaborze sensei Przemysława Wiśniewskiego z Oświęcimia, który poprowadził serię treningów Chi Ryu Aiki-jitsu oraz Okinawa Kobudo Doushi Rensei Kai. Wraz z sensei Przemysławem przyjechał do nas również sensei Krzysztof Miśkiewicz, który to poprowadził część treningów dla początkujących oraz wspierał ćwiczących wskazówkami, poczuciem humoru, a nawet użyczył oka i zrobił sporo świetnych zdjęć (linki do galerii na końcu relacji).

Trening Chi RyuSeminarium podzielone było na kilka części. Pierwszy trening odbył się w dojo sensei Eliasza Madeja w Zielonej Górze. Obok licznej grupy karateków w zajęciach uczestniczyli też przedstawiciele klubów Ju-jitsu. Program treningu stanowiły podstawy bo (długiego kija) Okinawa Kobudo -Hojo Undo Dai Ichi. Adepci mieli okazję od razu wypróbować poznane techniki w formie bunkai, a w finalnej części treningu aplikacje poznanej wiedzy w przełożeniu na krótszy kij – jo.

W sobotni poranek odbył się trening dla grupy dzieci i młodzieży Michi Dojo w Zaborze, po którym miejsce miały egzaminy na stopnie kyu Ju-jitsu (gratulacje! ;-) ). Popołudniem wróciliśmy do ostrej pracy nad Kobudo. Tym razem ćwiczyliśmy wszystkie trzy Hojo Undo z kijem bo, bunkai, a na koniec pierwsze kata z bo – Sushi-no kon. W drugiej części trenigu przyjrzeliśmy się Hojo Undo Dai Ichi z tunkua (tonfa), aby na koniec znów wypróbować przykładowe aplikacje użycia, tym razem tunkua, w samoobronie.

Trening Chi RyuNiedziela była dniem Chi Ryu Aiki-jitsu. Zapał uczestników nie wygasł, i zarówno miejscowi jak i przyjezdni, mieli okazję zapoznać się z Chi Ryu Bunkai oraz kilkoma technikami z kanonu Szkoły. W przeciwieństiwe do ilości, nacisk położony był na szczegóły i dokładność wykonania technik. Nie obyło się również bez bezpośredniej interpretacji prezentowanych form w warunkach samoobrony. Po wyczerpujących zajęciach był czas na pamiątkowe fotki oraz chwilę rozmowy.

Seminarium upłynęło w atmosferze skupienia i pracy, od ogółu do szczegółu. Nie zabrakło jednak szczypty humoru oraz relaksu po treningach ;-) . Ponieważ w zajęciach wzięli udział goście m.in. z Zielonej Góry i Świebodzina miałem okazję spotkać kilkoro przyjaciół :-) Mimo długich i intensywnych zajęć zaangażowanie uczestników nie słabło, dzięki czemu ćwiczyło się jeszcze przyjemniej. W tym miejscu należy podziękować obu sensei Przemysławowi i Krzysztofowi za przyjazd oraz wkład energii i poświęcenia w zajęcia oraz sensei Arturowi Czelnemu za wzorową jak zawsze organizację całego wydarzenia. Dziękuję również wszystkim współćwiczącym :-) Ja wróciłem naładowany wiedzą i zapałem do dalszego zgłębiania Chi Ryu Aiki-jitsu oraz Kobudo.

Zdjęcia są dostępne tutaj i w galerii SWPW.

2009
02.20

Dowiedziałem się dzisiaj, iż właśnie ruszyła oficjalna strona Shihana, poświęcona Chi Ryu i Okinawa Kobudo. Narazie znajduje się tam roczne zestawienie seminariów prowadzonych przez Shihana, ale wkrótce pewnie pojawi się więcej ciekawych materiałów. Strona znajduje się pod adresem: http://chiryu.blogspot.com/

Dodatkowo niedawno ruszył blog z aktualnosciami z Mizutama Dojo Sensei Kathrin Siggelkow,  można go znaleźć pod adresem: http://mizutamaryu.blogspot.com/

Linki trafiają również do działu Sznurki, żeby zawsze były pod ręką ;)

2009
01.05

Kinga Shinnen!

… czyli krótko i po japońsku: Szczęśliwego Nowego Roku! Tak, wiem, że jest już 5 stycznia. Nowy Rok bynajmniej nie zwolnił tempa w stosunku do starego, więc wolnego czasu mi nie przybyło, co dość drastycznie widać na stronie. W noworocznych postanowieniach znalazły swoje miejsce zatem punkty dotyczące regularnego i częstszego dbania o moje www, co ma być jednym z pozytywnych aspektów szeroko zakrojonego planu poprawienia zarządzania moim czasem ;)

Będą uzupełnienia, uaktualnienia i poszerzenia treści strony -m.in. nowe galerie. W tym roku szykuje się również niezwykle interesujący kalendarz treningowo-stażowy, czego echa odbiją się na stronie. Powoli nabiera kształtu koncepcja działu Biotech i Bioinfo… itd.

W te wszystkie plany najwyraźniej wierzy Wujek Googiel, ponieważ niniejsza strona awansowała na PR 4 (Hurra! :) ).

Pozdrawiam karnawałowo,

Piotrek

2008
11.18

Czekaliśmy dwa lata na to, żeby Shihan Christian Tissier znowu odwiedził Poznań. Bardzo smutnym jest fakt, że nie powróci tu przez kolejne 2 lub 3 lata ale ilość motywacji do treningów po tym stażu wystarczy nam na dwa raz więcej czasu :) Innymi słowy: kolejne świetne seminarium! Mnóstwo pracy włożyli w staż organizatorzy aby uczynić go doskonałym, i udało się! Tak wysoka jakość czasu spędzonego na blisko tysiącu metrów kwadratowych tatami z jednym z najlepszych nauczycieli budo jest moim zdaniem rzadkim przeżyciem.

Sensei Tissier był w bardzo dobrej formie i humorze. Jak zwykle poprowadził świetny metodycznie trening, pomimo faktu, że plan powstawał na bieżąco, regulowany poziomem uczestników.

Tematem wiodącym zajęć były punkty i granice. Punkty w oddziaływaniu Tori-Uke, które są niezbędne do wykonania techniki. Kolejny raz Sensei podkreslał, że konstrukcje/formy, jakie ćwiczymy na treningach są niczym więcej, niż drogą do nauki gdzie są te “punkty” i jak je odnaleźć (oczywiście poza ćwiczeniem pozycji, zachowania pola widzenia, równowagi – podstaw). Jeśli chodzi o aplikacje powinniśmy zawsze bezpośrednio podążać do punktu i to jest jedyna droga aby aikido działało w realnej sytuacji zagrożenia. Oczywiście Sensei Tissier nie zapomniał okrasić swoich przemyśleń wspaniałymi przykładami technik. Najbardziej podobało mi się jodan-tsuki – kaiten nage, które było przy okazji jednym za najlepszych przełożeń techniki z bokken. Co nie zmienia faktu, że pozostałe techniki, jakie ćwiczyliśmy w niedzielę, były jak zwykle doskonałym materiałem dydaktycznym i pokazywały w najprostszy sposób podstawy ruchu w technikach bez broni i ich zastosowaniach.

W oparciu o “odnajdywanie punktów” Sensei Tissier wytłumaczył nam także pojęcie granic oraz jak rozwijała się jego własna technika (i być może nasza będzie). Powiedział, że jest kilka faz nauki: faza technik wykonywanych siłowo, następnie siłowo ale i coraz lepiej technicznie. Osiągnięcie szczytu doskonałości technicznej – “Kiedy nie można już robić szybciej ani silniej” – zmusza nas do poszukiwania innych dróg na wykonanie techniki. Sensei tłumaczył dużo na temat granic w wykonywaniu każdej techniki, oraz co zmusiło go do odszukania krótszych i efektywniejszych sposobów ich wykonania. Świetnym przykładem było katate-dori – uchi-kaiten-nage z nagłym zatrzymaniem uke zaraz po chwycie. Dla mnie osobiście wyglądało to jak powrót do korzeni aikido – aiki-jitsu, ale z dokładnie przestudiowanym każdym najmniejszym szczegółem ruchu. Ale pewnie każdy widzi co chce ;)

Inną myślą wartą wspomnienia był temat kiai. Sensei Tissier wyjaśnił, że kiai jest niczym osobowość (nasze unikalne “ja”), odnalezienie własnego kiai jest odnalezieniem własnej wibracji. Kiai powinno być zawsze takie same, zupełnie jak doskonałe ciecie mieczem. Przy okazji – kiai Senseia miało świetne echo :) .

Na dodatek świetnych treningów bardzo przyjemnie spędziłem czas pomiędzy nimi z przyjaciółmi, szkoda, że niektórych z Was widuję tak rzadko! ;) Domo arigato i do następnego spotkania!

Czysta radość :) (fot. Lech Misiarek)

Czysta radość :) (fot. Lech Misiarek)

Fotki z seminarium można obejrzeć w Galerii Kołobrzeskiego Klubu Aikido.

2008
11.06

Japońscy naukowcy donieśli w PNAS, że udało im się sklonować zdrowe myszki z ciał zamrożonych przez 16 lat w temperaturze -20 st.C. Niektóre portale informacyjne popuściły wodze fantazji i piszą o klonowaniu mamutów. Co prawda powodzenie klonowania organizmu zamrożonego w stosunkowo niezbyt niskiej temperaturze przez 16 lat to iskierka nadzieji, ale trzeba pamiętać, że to tylko jeden krok z większej liczby potrzebnych do wskrzeszenia wymarłych gatunków. Po pierwsze 16 lat to nie 16 mln lat, i stopień degradacji komórek oraz samego materiału genetycznego w użytych ciałach myszek był w porównaniu do zwierząt epoki dinozaurów nieznaczny. Naukowcy użyli całych komórek z których przeszczepili jądra do komórek jajowych myszki-dawcy. W przypadku mamutów niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe jest uzyskanie całych komórek z nienaruszonym jądrem.

Drugą istotną różnicą jest to, że w eksperymencie matka surogatka jak i dawczyni komórek jajowych były tego samego gatunku. Co prawda prowadzone są próby klonowania w gatunkach spokrewnionych, ale nadal jest to trudny temat.

Moim zdaniem jest jednak możliwe wykorzystanie wypracowanej przez Japończyków metody do np. wskrzeszenia gatunków wymarłych niedawno, kilka-kilkanaście lat temu. Innym pytaniem jest czy taki proces powinien mieć miejsc, wszak powstawanie i wymieranie gatunków to naturalne ścieżki ewolucji…