2009
02.20

Dowiedziałem się dzisiaj, iż właśnie ruszyła oficjalna strona Shihana, poświęcona Chi Ryu i Okinawa Kobudo. Narazie znajduje się tam roczne zestawienie seminariów prowadzonych przez Shihana, ale wkrótce pewnie pojawi się więcej ciekawych materiałów. Strona znajduje się pod adresem: http://chiryu.blogspot.com/

Dodatkowo niedawno ruszył blog z aktualnosciami z Mizutama Dojo Sensei Kathrin Siggelkow,  można go znaleźć pod adresem: http://mizutamaryu.blogspot.com/

Linki trafiają również do działu Sznurki, żeby zawsze były pod ręką ;)

2009
01.05

Kinga Shinnen!

… czyli krótko i po japońsku: Szczęśliwego Nowego Roku! Tak, wiem, że jest już 5 stycznia. Nowy Rok bynajmniej nie zwolnił tempa w stosunku do starego, więc wolnego czasu mi nie przybyło, co dość drastycznie widać na stronie. W noworocznych postanowieniach znalazły swoje miejsce zatem punkty dotyczące regularnego i częstszego dbania o moje www, co ma być jednym z pozytywnych aspektów szeroko zakrojonego planu poprawienia zarządzania moim czasem ;)

Będą uzupełnienia, uaktualnienia i poszerzenia treści strony -m.in. nowe galerie. W tym roku szykuje się również niezwykle interesujący kalendarz treningowo-stażowy, czego echa odbiją się na stronie. Powoli nabiera kształtu koncepcja działu Biotech i Bioinfo… itd.

W te wszystkie plany najwyraźniej wierzy Wujek Googiel, ponieważ niniejsza strona awansowała na PR 4 (Hurra! :) ).

Pozdrawiam karnawałowo,

Piotrek

2008
11.18

Czekaliśmy dwa lata na to, żeby Shihan Christian Tissier znowu odwiedził Poznań. Bardzo smutnym jest fakt, że nie powróci tu przez kolejne 2 lub 3 lata ale ilość motywacji do treningów po tym stażu wystarczy nam na dwa raz więcej czasu :) Innymi słowy: kolejne świetne seminarium! Mnóstwo pracy włożyli w staż organizatorzy aby uczynić go doskonałym, i udało się! Tak wysoka jakość czasu spędzonego na blisko tysiącu metrów kwadratowych tatami z jednym z najlepszych nauczycieli budo jest moim zdaniem rzadkim przeżyciem.

Sensei Tissier był w bardzo dobrej formie i humorze. Jak zwykle poprowadził świetny metodycznie trening, pomimo faktu, że plan powstawał na bieżąco, regulowany poziomem uczestników.

Tematem wiodącym zajęć były punkty i granice. Punkty w oddziaływaniu Tori-Uke, które są niezbędne do wykonania techniki. Kolejny raz Sensei podkreslał, że konstrukcje/formy, jakie ćwiczymy na treningach są niczym więcej, niż drogą do nauki gdzie są te “punkty” i jak je odnaleźć (oczywiście poza ćwiczeniem pozycji, zachowania pola widzenia, równowagi – podstaw). Jeśli chodzi o aplikacje powinniśmy zawsze bezpośrednio podążać do punktu i to jest jedyna droga aby aikido działało w realnej sytuacji zagrożenia. Oczywiście Sensei Tissier nie zapomniał okrasić swoich przemyśleń wspaniałymi przykładami technik. Najbardziej podobało mi się jodan-tsuki – kaiten nage, które było przy okazji jednym za najlepszych przełożeń techniki z bokken. Co nie zmienia faktu, że pozostałe techniki, jakie ćwiczyliśmy w niedzielę, były jak zwykle doskonałym materiałem dydaktycznym i pokazywały w najprostszy sposób podstawy ruchu w technikach bez broni i ich zastosowaniach.

W oparciu o “odnajdywanie punktów” Sensei Tissier wytłumaczył nam także pojęcie granic oraz jak rozwijała się jego własna technika (i być może nasza będzie). Powiedział, że jest kilka faz nauki: faza technik wykonywanych siłowo, następnie siłowo ale i coraz lepiej technicznie. Osiągnięcie szczytu doskonałości technicznej – “Kiedy nie można już robić szybciej ani silniej” – zmusza nas do poszukiwania innych dróg na wykonanie techniki. Sensei tłumaczył dużo na temat granic w wykonywaniu każdej techniki, oraz co zmusiło go do odszukania krótszych i efektywniejszych sposobów ich wykonania. Świetnym przykładem było katate-dori – uchi-kaiten-nage z nagłym zatrzymaniem uke zaraz po chwycie. Dla mnie osobiście wyglądało to jak powrót do korzeni aikido – aiki-jitsu, ale z dokładnie przestudiowanym każdym najmniejszym szczegółem ruchu. Ale pewnie każdy widzi co chce ;)

Inną myślą wartą wspomnienia był temat kiai. Sensei Tissier wyjaśnił, że kiai jest niczym osobowość (nasze unikalne “ja”), odnalezienie własnego kiai jest odnalezieniem własnej wibracji. Kiai powinno być zawsze takie same, zupełnie jak doskonałe ciecie mieczem. Przy okazji – kiai Senseia miało świetne echo :) .

Na dodatek świetnych treningów bardzo przyjemnie spędziłem czas pomiędzy nimi z przyjaciółmi, szkoda, że niektórych z Was widuję tak rzadko! ;) Domo arigato i do następnego spotkania!

Czysta radość :) (fot. Lech Misiarek)

Czysta radość :) (fot. Lech Misiarek)

Fotki z seminarium można obejrzeć w Galerii Kołobrzeskiego Klubu Aikido.

2008
11.06

Japońscy naukowcy donieśli w PNAS, że udało im się sklonować zdrowe myszki z ciał zamrożonych przez 16 lat w temperaturze -20 st.C. Niektóre portale informacyjne popuściły wodze fantazji i piszą o klonowaniu mamutów. Co prawda powodzenie klonowania organizmu zamrożonego w stosunkowo niezbyt niskiej temperaturze przez 16 lat to iskierka nadzieji, ale trzeba pamiętać, że to tylko jeden krok z większej liczby potrzebnych do wskrzeszenia wymarłych gatunków. Po pierwsze 16 lat to nie 16 mln lat, i stopień degradacji komórek oraz samego materiału genetycznego w użytych ciałach myszek był w porównaniu do zwierząt epoki dinozaurów nieznaczny. Naukowcy użyli całych komórek z których przeszczepili jądra do komórek jajowych myszki-dawcy. W przypadku mamutów niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe jest uzyskanie całych komórek z nienaruszonym jądrem.

Drugą istotną różnicą jest to, że w eksperymencie matka surogatka jak i dawczyni komórek jajowych były tego samego gatunku. Co prawda prowadzone są próby klonowania w gatunkach spokrewnionych, ale nadal jest to trudny temat.

Moim zdaniem jest jednak możliwe wykorzystanie wypracowanej przez Japończyków metody do np. wskrzeszenia gatunków wymarłych niedawno, kilka-kilkanaście lat temu. Innym pytaniem jest czy taki proces powinien mieć miejsc, wszak powstawanie i wymieranie gatunków to naturalne ścieżki ewolucji…

2008
10.29

Świeczka ze względu na porę roku i zbliżające się święto jest obecnie tematem ‘na topie’. W poniższym filmiku profesor z Uniwersytetu w Nottingham obnaża ją ze wszelkich tajemnic :)

Dla zainteresowanych mnóstwem ciekawych doświadczeń oraz efektowną stroną tablicy Mendelejewa polecam przejrzenie całego profilu grupy chemików z Nottingham University na youtube:

http://www.youtube.com/user/periodicvideos

2008
10.22

XV-levie Chi Ryu Aiki Ju Jitsu w PolsceDomo arigato gozaimasu! To był super staż, obfity merytorycznie, w świetnej atmosferze, doskonale zorganizowany, słowem wspaniale uczczone XV-lecie Chi Ryu w Polsce :-) W mojej głowie wciąż kłębi się mnóstwo wrażeń, ale postaram się je nieco usystematyzować na sposób chronologiczny.

Piątek, 23:56. Wybiegam z domu z tobołkami i bronią na parking, znowu na ostatnią chwilę…

Sobota, 0:30. Wyruszamy spod domu Sensei Artura w Zaborze. Czeka nas wiele godzin jazdy. Podekscytowanie miesza się z lekkim przerażeniem całonocną podróżą. W myślach mam wspomnienia z podróży z 2000 roku do Oświęcimia na EMAC (European Martial Arts Course), kiedy to jechaliśmy z Arturem również całą noc. Wtedy było to nasze drugie spotkanie z Shihanem Jhonnym Bernaschewice, założycielem szkoły Chi Ryu, dopiero go poznawaliśmy. Tym razem zarówny my, jak i reszta załogi w postaci Łukasza i Michała, dobrze wiedzieliśmy co nas czeka na miejscu. A może tylko się nam tak wydawało…

3:43. Korzystając z suszarki do rąk niechcący obudziłem pana “czuwającego” w toalecie na jednym ze zjazdów na autostradzie. Opowiedział nam kilka “dziwnych” historyjek jak piliśmy kawę z automatu i posilaliśmy się kanapkami. Ulotniliśmy się dość szybko… ;-)

4:35. Kryzys senności minął, trochę za sprawą napoju energetyzującego, trochę dzięki zimnemu powietrzu na stacji paliw w Gliwicach. Łukasz z Michałem dzielnie wypoczywają na tylnych siedzeniach, gotowi w każdej chwili zająć nasze miejsca w razie potrzeby. Płyta z muzyką powoli zaczyna nam się nudzić, a radio kiepskie.

6:23. Oświęcim. Dołączyliśmy do grupy Sensei Przemka. Jest tu wiele znajomych nam i lubianych twarzy, m.in. Krzysiek, Żaneta, Patrycja, Marek i inni. Czekamy z dalszą droga na pewną śpioszkę… ;)

XV-levie Chi Ryu Aiki Ju Jitsu w Polsce9:56. Zakopane: u celu. Ominęliśmy Zakopiankę na rzecz bocznej trasy, która miała być szybsza. Na pewno była ciekawsza… :D Na szczęście jest 30-minutowe przesunięcie, więc zdążyliśmy w sam raz.

10:30. Uroczyste powitanie i rozpoczęcie pierwszego treningu. Wśród czarnych pasów stoi wielu ludzi związanych z Chi Ryu od początku istnienia szkoły w Polsce. Jest też kilka świeżych osób. Podobnie ma się przekrój pozostałych uczestników seminarium. Wszystkich łączy ta sama pasja i podziw dla człowieka, który za chwilę rozpocznie dla nas trening…

Od tego momentu czas zaczął płynąć inaczej, albo przestał płynąć. Shihan pokazywał, tłumaczył, poprawiał nasze błędy; my ćwiczyliśmy kolejne techniki. Jak było zapowiedziane krążyliśmy w okół 3 i 2 kyu. Shihan Jhonny Bernaschewice jak zwykle, nie tylko pokazywał podstawy pracy z nożem i hanbo, ale również tłumaczył zasadność każdego ruchu, co formuje niezwykłą spójność i logikę technik szkoły Chi Ryu. Nie obeszło się i bez detali, które stanowiły esencję form. Trening zakończyliśmy inspirującymi i rozwijającymi kombinacjami. Nie zauważyłem kiedy minęły 2,5h, żal było opuszczać matę.

W przerwie obiadowej czekała na mnie kolejna niespodzianka, gdyż miałem zaszczyt uczestniczyć w obiedzie z Shihanem i instruktorami Chi Ryu. Wspaniały posiłek złożony z lokalnych specjałów prześcigało jedynie doborowe towarzystwo i rozmowy, w tym opowieści Shihana. Bardzo dziękuję za zaproszenie :)

Pamiątkowe zdjęcie. Od prawej: sensei Dariusz Pietrzak, sensei Artur Czelny, Shihan Jhonny Bernaschewice, sensei Łukasz Jassa i ja, w seiza Michał Kozak.Drugi trening sobotni poświęcony był Kobudo. Zaczęliśmy oczywiście od podstaw Bo, aby płynnie przejść do części kata Syushi-no kun i pierwszego bunkai. Instruktorzy mieli również okazję przećwiczyć całe Syushi-no kun i Chu-no kun. Dalej zajęliśmy się nunchaku oraz tonfami. Shihan Jhonny kładł nacisk na kontrolę, kontakt i poprawność zadawanych uderzeń i odkrywał przed nami kolejne aspekty używania tych dwóch broni. Całość treningu zamykało bunkai bo-tonfy oraz kombinacje z nunchaku i, dla instruktorów, kata z nunchaku. Po treningu Shihan zademonstrował jeszcze kilka technik relaksacji, które każdy mógł wykonać z partnerem, i co też istotne, bardzo się przydały ;-) Wymęczeni, ale zadowoleni opuściliśmy salę i udaliśmy się w kierunku bazy noclegowej. Drogę umilały nam fajerwerki po koncercie zespołu Zakopower, który odbył się w okolicach końca naszego treningu po drugiej stronie ulicy (ogranizator przeszedł sam siebie ;-) ).

Nie był to jednak koniec atrakcji tego wieczoru. Po 20 zebraliśmy się w zamówionym góralskim lokalu aby uczcić XV-lecie Chi Ryu w Polsce dodatkowo tortem i imprezą piwno-oscypkową, hej! ;-) Wspaniała atmosfera jaka towarzyszyła spotkaniu i rozmowom po raz kolejny potwierdza, że Chi Ryu łączy ludzi nie tylko na macie, ale spaja ich przyjaźnią rozciągającą się poza granice dojo.

W niedzielę rano, rześcy i nawet wyspani ;-) rozpoczęliśmy trening Iaido, za którym podążył tening Jo jutsu. Pod względem technicznym skupiliśmy się na podstawach, ale były to również podstawy filozoficzne praktykowania każdej z powyższych sztuk. Shihan tłumaczył znaczenie iai, do, i jutsu, włącznie z przykładami. Materiał do głębszego przemyślenia.

Nasza załoga. Od lewej: Michał Kozak, sensei Artur Czelny, sensei Łukasz Jassa i ja.Po treningu przyszedł czas na podsumowanie i podziękowania dla Shiahana Jhonnego Bernaschewice za wspólne lata i to, jak inwestuje w rozwój Szkoły w Polsce. Bardzo miłym akcentem była obecność mistrzów, którzy pierwsi sprowadzili Shihana do Polski 15 lat temu, oraz wielu osób, które przez ten czas wniosły bardzo duży wkład w rozwój Chi Ryu w Polsce. Na ich ręce również spłynęły podziękowania i oklaski. Sam Shihan Jhonny wyraził radość i podziękowanie za ciepło z jakim zawsze jest u nas przyjmowany oraz za wolę i chęć pracy z nim na macie, nawet długie wyczerpujące godziny 8) Było nam bardzo żal, że to już koniec tego niezwykłego spotkania. Pozostaje życzyć adeptom szkoły Chi Ryu w Polsce kolejnych tak wspaniałych i jeszcze bardziej okrągłych rocznic oraz nieustannego rozwoju, który jest jednym z jej fundamentów.

Seminarium było na prawdę zrobione z rozmachem, klasą i na poziomie, dlatego jeszcze raz Domo Arigato Gozaimasu Sensei Rafał, za organizację, i oby takie spotkania powtarzały się jak najczęściej. Wrażenie, jakie pozostawiło u mnie słoneczne, pełne świeżego górskiego powietrza i widoków Zakopane, jest wciąż żywe. Droga spowrotem była całkiem przyjemna, w 7,5h byłem w domu. Podróż warta każdego kilometra! Na pewno tam wrócę :)

Zachęcam do obejrzenia fotek ze stażu w galerii Dojo Oświęcim.

2008
10.17

Odskocznia

Na jakiś czas zmieniam layout bloga. Normalny wygląd wróci, gdy go nieco odnowię, przepiszę część kodu, takie tam ;) Sugestie i życzenia nadal mile widziane… Pozostałe działy strony zachowują swój wygląd.

W międzyczasie skorzystam z prywatnej odskoczni, o której już pisałem tutaj.