Kategorie
Biotech & Bioinfo

Jurassic Park? Jeszcze nie, ale…

Japońscy naukowcy donieśli w PNAS, że udało im się sklonować zdrowe myszki z ciał zamrożonych przez 16 lat w temperaturze -20 st.C. Niektóre portale informacyjne popuściły wodze fantazji i piszą o klonowaniu mamutów. Co prawda powodzenie klonowania organizmu zamrożonego w stosunkowo niezbyt niskiej temperaturze przez 16 lat to iskierka nadzieji, ale trzeba pamiętać, że to tylko jeden krok z większej liczby potrzebnych do wskrzeszenia wymarłych gatunków. Po pierwsze 16 lat to nie 16 mln lat, i stopień degradacji komórek oraz samego materiału genetycznego w użytych ciałach myszek był w porównaniu do zwierząt epoki dinozaurów nieznaczny. Naukowcy użyli całych komórek z których przeszczepili jądra do komórek jajowych myszki-dawcy. W przypadku mamutów niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe jest uzyskanie całych komórek z nienaruszonym jądrem.

Drugą istotną różnicą jest to, że w eksperymencie matka surogatka jak i dawczyni komórek jajowych były tego samego gatunku. Co prawda prowadzone są próby klonowania w gatunkach spokrewnionych, ale nadal jest to trudny temat.

Moim zdaniem jest jednak możliwe wykorzystanie wypracowanej przez Japończyków metody do np. wskrzeszenia gatunków wymarłych niedawno, kilka-kilkanaście lat temu. Innym pytaniem jest czy taki proces powinien mieć miejsc, wszak powstawanie i wymieranie gatunków to naturalne ścieżki ewolucji…

4 odpowiedzi na “Jurassic Park? Jeszcze nie, ale…”

Zaiste ciekawy temat. Zgadzam się z Twoim pytaniem: po co? Badania nad komórkami macierzystymi mają jak najgłębszy sens. Ale przywracanie do życia wymarłych gatunków, nie jestem pewien. Istotnie, jeśli chodzi o gatunki wymarłe niedawno (głównie z winy ekspansji homo sapiens), to może być to ciekawy temat; po ekologicznym zbadaniu tematu. Ale czy potrzebne nam mamuty czy tygrysy szablozębne? Czy to tylko nauka stawia sobie pytanie: zobaczmy, jak daleko potrafimy się posunąć…
(Punkt widzenia laika)

Z jednej strony wyglada to na „zrobię, bo mogę”, z drugiej można by nawet podejrzewać zwykłą chęć zrobienia biznesu na niecodziennym Zoo, jak w wiadomym filmie. Z punktu widzenia naukowca jest jeszcze jedna rzecz. To co wiemy/podejrzewamy o pradawnych epokach pochodzi ze skamielin śladów, kości, odchodów (taaak, wiem…). Wyhodowanie chociaż jednego takiego stworzenia daje nam żywy obraz fragmentu historii życia na naszej planecie i stanowić może małą weryfikację snutych dziś teorii.

Hm… Ale którego fragmentu? Jeśli zwykła grypa wybiła większość populacji obu Ameryk; jeśli sztuczne podtrzymanie jednego gatunku w ekosystemie z pobudek ekologicznych prowadzi do destabilizacji tegoż ekosystemu; czasem próbowanie naprawiania natury nie wychodzi na dobre. Oczywiście, nie spodziewam się, żeby naukowcy chcieli „wskrzesić” tygrysa szablozębnego by go wypuścić na jakiejś wyspie. Ale całe to zamieszanie to pomysł ryzykowny, moim zdaniem.

Ciekawe. Przywrócenie jednego gatunku, który wyginął jakiś czas temu raczej nie zdestabilizuje całego ekosystemu, który i tak cały czas jest w ruchu, ewoluuje. Raczej. Ale jest coś innego. Ciekawe czy w genomie takich zwierząt nie kryją się uśpione retrowirusy (HIV jest retrowirusem). Było by to równie niebezpieczne jak naruszanie naturalnych, dzikich, niezbadanych zakątków Ziemi w dniu dzisiejszym. Po prostu nie wiemy czego się spodziewać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Test anty-spamowy: *